06
Pt, Sie
22 New Articles

Selekcja zawodników  – “Nie chcę najlepszych, ale właściwych”

Zgrupowanie kadry siatkarzy U17 w Policach przygotowujące do ME w Albanii. Pierwszy od lewej – Konrad Cop

OKIEM TRENERA
Posłuchaj
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Niebawem czeka mnie wybór najlepszej dwunastki zawodników na Mistrzostwa Europy U17 w siatkówce w Albanii. To niesamowita odpowiedzialność, dlatego moja decyzja musi być sprawiedliwa, konstruktywna i pozbawiona emocji.

 

Czytaj także: Konrad Cop po brązowym medalu ME U17 w siatkówce: Byliśmy jak rodzina

 

Liczy się zespół

Jak dokonać najwłaściwszego wyboru? Czy głównym kryterium powinna być tylko forma sportowa? Podpowiedź przynosi mi trener drużyny narodowej Stanów Zjednoczonych w hokeju na lodzie Herb Brooks w filmie „Cud w Lake Placid”. Powołując kadrę USA na igrzyska olimpijskie w 1980 r. pominął gwiazdy ligi uniwersyteckiej, czym wzbudził sprzeciw i zdziwienie sztabu oraz komitetu doradczego. Skwitował to stwierdzeniem: „Nie chcę najlepszych, ale właściwych”. Wtóruje mu trener reprezentacji Polski siatkarzy Vital Heynen, który niedawno ogłosił skład na igrzyska olimpijskie. Belg w jednym z wywiadów powiedział: „Na igrzyska nie pojedzie dwunastu najlepszych zawodników, ale dwunastu, którzy tworzą najlepszy zespół. To ważne, aby zespół trzymał się razem.”

 

Na zdjęciu: Bartłomiej Potrykus

 

Niewdzięczna rola selekcjonera

Element wyboru zawodników jako selekcjoner należy do najtrudniejszych elementów trenerskiego fachu. Vital Heynen stwierdza wręcz, że „selekcja to najgorsza część życia trenera kadry narodowej”. Do składu na igrzyska i Ligę Narodów charyzmatyczny trener nie powołał m.in. mistrzów świata: Artura Szalpuka, Bartosza Kwolka oraz Dawida Konarskiego. Jak sam mówi, kilka razy wraz ze sztabem zmieniali decyzję. 

Selekcjoner miał świadomość, że igrzyska olimpijskie są najważniejszą imprezą w życiu każdego sportowca. Belg czuł odpowiedzialność, że przez swój wybór niektórym zawodnikom zabiera sportowe marzenie życia. Po sparingu z Belgią w Łodzi, który poprzedził podanie składu, nie był w najlepszej kondycji psychicznej i krótko sypiał. Mówił: „Jestem naprawdę zmęczony, ale nie z powodu meczu. Mowa o napięciu emocjonalnym, bo trudno było pożegnać się z grupą, powiedzieć niektórym "do widzenia". Mój rozgrywający Fabian Drzyzga pomógł mi zrozumieć, że przecież taka jest moja rola jako trenera – że muszę wybrać”. 

Michał Mieszko Gogol, drugi trener polskiej kadry siatkarzy stwierdził, że to był jeden z najtrudniejszych momentów czteroletniej pracy z reprezentacją. Nie tylko dla zawodników, którzy musieli wyjechać ze zgrupowania, ale również dla tych, którzy zostali. Byli jak siatkarska rodzina. Razem przeżywali zarówno zwycięstwa, jak i smutki poszczególnych graczy. Selekcjoner reprezentacji tak opisywał tę sytuację: „Dla tych, którzy zostali w kadrze, też nie jest to łatwe. Widziałem w szatni miny moich zawodników. Niektórzy byli przybici. Przecież odrzuciłem ich kolegów”.

 

Czytaj także: Drużyna, czyli równość w hierarchii

 

Wzajemna wdzięczność

Film „Cud w Lake Placid” opowiada historię drużyny hokeistów Stanów Zjednoczonych, którzy w nieprawdopodobnych okolicznościach zdobyli tytuł mistrzów olimpijskich, pokonując po drodze faworyzowaną kadrę Związku Radzieckiego. Ekranizacja w piękny sposób pokazuje ewolucję drużyny zmanierowanych indywidualistów w mistrzowski zespół.

Podczas ostatniej selekcji przed zawodami trener Brooks musiał zrezygnować z usług zawodnika Ralpha Coxa. Mimo, że Herb prowadził zespół twardą ręką, to w czasie indywidualnej rozmowy z hokeistą podzielił się, że nie jest mu łatwo. Bardzo chciał zatrzymać Ralpha w zespole, ale na igrzyska mógł zabrać tylko dwudziestu zawodników. Podkreślił wartość podopiecznego mówiąc, że jest świetnym hokeistą i jego decyzja tego nie zmieni. Na koniec podali sobie ręce i, mimo niepowodzenia, Ralph podziękował trenerowi, że ten dał mu szansę. Selekcjoner natomiast podziękował zawodnikowi, że dał z siebie wszystko. Obraz ukazuje głęboką więź trenera z zawodnikiem, w której, mimo trudnej dla nich sytuacji, są sobie w stanie okazać wdzięczność. Jest to wzorcowy przykład, jak taka rozmowa powinna przebiegać.

 

Na zdjęciu od lewej: Stanisław Dróżdż i Jakub Nowak

 

Emocje na wodzy

Wracając do Vitala Heynena, podpisuję się obiema rękami pod tym, co powiedział – że selekcja jest najgorszą rzeczą w pracy trenera kadry narodowej. Szczególnie jest to trudne, jeśli w zespole zbudowane są głębokie więzi i posiada się emocjonalne relacje z zawodnikami, a do tego zawsze jako trener dążę. Przed tak ważnymi decyzjami staram się wsłuchać w opinie członków sztabu oraz rady zespołu. Oglądam też statystyki, analizy oraz materiały wideo z treningów i sparingów. Ważny jest balans między technologią, wiedzą, intuicją oraz komunikacją międzyludzką. Oprócz formy sportowej zawodnika ważne jest dla mnie jego funkcjonowanie w grupie i relacje z zespołem. Gdy w końcu przychodzi czas selekcji dążę do maksymalnej stabilności emocjonalnej. Pomaga mi w tym modlitwa – moja osobista oraz braci z mojej wspólnoty Droga Odważnych.

 

Sztab siatkarskiej kadry U17. Od lewej: Kacper Osuch, Kacper Goździkiewicz, Konrad Cop

 

Dobro drużyny

Chcę, żeby moje decyzje personalne były jak najlepsze dla zespołu. Ich obwieszczenie jest zawsze trudne dla każdej ze stron. Staram się okazać zawodnikowi empatię, ale również szczerość i pewność swojego wyboru. Pomocna w takiej rozmowie jest znana z psychologii sportu metoda „kanapki”. Chwalę postęp zawodnika w danych obszarach, buduję jego wartość oraz wskazuję elementy do poprawy, które zadecydowały o moim wyborze. Na koniec dziękuję za włożoną pracę i serce w przygotowania zespołu oraz zapewniam, że podopieczny jest jego częścią. Po prostu zasady są takie, a nie inne, a ja muszę za swój wybór wziąć odpowiedzialność. Zachęcam też zawodnika do rozwoju i wyrażam wiarę w możliwość wzrostu. Jest to dla mnie ważne, aby wywołać w zawodniku chęć dalszej walki i pracy nad sobą.

Kluczowe w takich sytuacjach jest wzajemne wsparcie i zaufanie, aby zespół pozostał zespołem i by nie stracił poczucia braterstwa i jedności. To jest klucz i przedmiot mojej największej troski jako selekcjonera – dobro drużyny, bo w końcu siatkówka to sport zespołowy i nikt w pojedynkę nie zdobędzie medalu.

 

Obejrzyj: Smakuj życie #3 - Smaki zwycięstwa (rozmowa z Konradem Copem)

 

Michał Durski
Michał Durski
Gratulacje przemyśleń.
Chyba jeszcze trudniej pracować z chłopakami, którzy dopiero co budują swój fundament emocjonalny i nie zawsze potrafią reagować właściwie na sytuacje.
Powodzenia w wyborach!


You don`t have permission to comment here!