06
Pt, Sie
22 New Articles

Rozwój spowiednika? Dla mnie odpowiedź jest prosta: pokora i miłosierdzie

fot. Cathopic

KAPŁAN
Posłuchaj
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Zakończyliśmy „sezon komunijny”. Wspomnienia dzieci są różne, zależne od mocnych akcentów, które stawiają dorośli, rodzice, krewni, katecheci. Jakie pozostanie wspomnienie dzieci po pierwszej spowiedzi? Kiedy ostatnio pytałem grupę, jak przeżywają ten ważny moment, w większości odpowiedzi zawarte było kluczowe słowo „stres”. Z własnego doświadczenia grzesznika wiem, jak ważna jest osoba spowiednika w tak intymnym spotkaniu marnotrawnego dziecka z przebaczającym Ojcem. Co mogę rozwijać w kapłaństwie, aby nie być „taryfikatorem łaski”, ale sługą pojednania i pokoju w relacji do Boga?

 

Czytaj także: Spowiedź niejedno ma imię. Które z nich wybierasz?

 

Miłosierdzie niezmienne, ale narzędzie już tak

Spowiednik „jest znakiem i narzędziem miłosiernej miłości Boga względem grzesznika” (KKK 1465). Miłość jest wciąż ta sama, jednak narzędzie może się zużyć, popsuć… lub ulepszyć, stać się bardziej wyostrzonym i precyzyjnym w przekazie miłosierdzia. Bycie czytelnym znakiem i skutecznym narzędziem powinno być pragnieniem i zadaniem każdego kapłana. 

Papież Benedykt XVI w przemówieniu do spowiedników papieskich bazylik i członków Penitencjarii Apostolskiej z 2007 r. mówił o spowiedzi jako duchowym odrodzeniu, dzięki któremu stajemy się nowym stworzeniem. Bóg czyni to poprzez gesty i słowa kapłana. „Doznając czułości i przebaczenia Pana, penitent łatwiej skłania się do uznania powagi grzechu, bardziej zdecydowanie postanawia go unikać oraz trwać i wzrastać w odzyskanej przyjaźni z Bogiem”

Bóg chce się posłużyć moją osobą w okazaniu i udzieleniu grzesznikowi czułości i przebaczenia. Tylko tyle albo aż tyle. Jeśli sam odczuwam Bożą obecność i jej szukam, jestem na dobrej drodze i nie przeszkadzam Bożemu Miłosierdziu.

 

O pokorze na wagę złota

Wieczorem, w dniu moich święceń kapłańskich, z wielkim biciem serca po raz pierwszy byłem po drugiej stronie konfesjonału. Pamiętam ten moment bardzo dobrze. Z drżeniem rąk zakładałem stułę i zająłem miejsce, by czekać na penitentów. W głowie mnóstwo myśli, choć dominowała ta, że uczestniczę w czymś, co mnie całkowicie przerasta. Strach, a obok niego wielka radość. Wspomnienia tych uczuć staram się pielęgnować. Po co? Jest kilka powodów. Spowiedź w kapłaństwie jest dla mnie sprawą bardzo trudną i wymagającą. Jednocześnie jednak, w moim osobistym przeżywaniu tego powołania, najpiękniejszą. Penitenci, osoby, które proszą o spowiedź, odkrywają Bogu swoje największe rany, grzech, słabość, niemoc, wstyd i żal. Ja jestem tego świadkiem, uczestniczę w tym spotkaniu, zostałem dopuszczony do niego i mam w nim ważne zadanie. 

Otwartość, wrażliwość na grzech osób w spowiedzi nie zawsze są ode mnie zależne. Ich rozumienie piękna istoty spowiedzi bądź jego brak również nie zależą ode mnie. Jest jednak nadzieja, że kiedy otwierają się na ten sakrament, zmieni się przeżywanie go przez nich. Analogicznie, im więcej mówię lekarzowi, tym lepszą diagnozę usłyszę i otrzymam właściwy sposób zdrowienia. Każdy mój brak taktu, kompetencji, empatii, niepotrzebne moralizatorstwo i wiele innych wad spowiednika może powodować gangrenę, zamiast odkażenia rany i hamować proces leczenia.

 

Obejrzyj: [ODWAŻNY I ZWIERZ] Nie jestem godzien...

 

Bardziej słuchaj, mniej pouczaj

Spowiednik nie powinien zasłaniać Chrystusa. Kiedy mam wgląd w siebie, jestem w stanie zobaczyć, czym mogę zasłaniać Boga. Dar słuchania, fundamentalny w spowiadaniu, zaczyna się u człowieka, który potrafi usłyszeć siebie i Bożego Ducha. Królestwo niebieskie jest królestwem przejrzystości. Jestem przejrzysty wobec siebie, to znaczy uważny, przytomny. Czyli nie żyję na autopilocie, w systemie bodźców i wrażeń. 

Mogę usłyszeć, kiedy sam jestem wysłuchany. Do tego potrzebuję formacji. Nie da się tego zrobić bez głębokiego kontaktu ze Słowem Bożym. To jest najlepsza szkoła słuchania, dzięki której mogę wreszcie zacząć słuchać innych. Wszelki mój rozwój musi się zaczynać od tego pierwszego spotkania.

 

Jak patrzy Bóg? To wciąż Tajemnica

Jezuita, o. Marko Ivan Rupnik podczas rekolekcji w Krakowie podzielił się, że wyspowiadał terrorystę. Później rozmawiał z jego matką, która mówiła: „mój syn nie jest taki, jak go widzą ludzie z miasta, on jest dobry”. Komentując wypowiedź matki terrorysty, przyznał jej rację, ponieważ ona, w przeciwieństwie do reszty ludzi, potrafiła zobaczyć całego człowieka, a nie tylko czyn. Ten, kto kocha, przemienia wszystko. 

Jakkolwiek będę szukał rozwoju, pogłębienia swoich kompetencji spowiednika, zawsze mnie stawia do pionu słowo: Albowiem w Chrystusie Bóg jednał za sobą świat, […] nam zaś przekazując słowo jednania (2 Kor 5,19).

 

Czytaj także: Męskie serce to wolne serce

 


You don`t have permission to comment here!