21
Cz, Sty
24 New Articles

Człowiek, który nie wiedział, że jest sławny. Znałeś go?

"Sixto Rodriguez" by guah is licensed under CC BY-NC 2.0

SYLWETKI
Posłuchaj
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Antoine de Saint-Exupéry powiedział: “Nigdy nie trać cierpliwości – to jest ostatni klucz, który otwiera drzwi”. Oto historia człowieka, który musiał czekać długie lata na efekty działań, na których zdążył już postawić krzyżyk.

 

Sugar Man i jego słodko-gorzki los

Sixto Rodriguez urodził się w 1942 r. w Detroit w robotniczej rodzinie pochodzenia meksykańskiego. Jako syn imigrantów często doświadczał alienacji i marginalizacji. Jego ucieczką była muzyka – pisał teksty, komponował i grał w podrzędnych barach Detroit. Pewnego dnia pojawiła się szansa na odwrócenie losu – został wypatrzony przez człowieka z wytwórni płytowej, który dostrzegł w nim to “coś”. Przewidywania producentów? Gwiazda kalibru Boba Dylana czy Jimiego Hendrixa. Rzeczywistość? Dwa nagrane albumy i raptem 6 sprzedanych w USA płyt. 

Radio i telewizja, ze względu na latynoskie pochodzenie i politycznie niepoprawny przekaz, nie chciały puszczać jego muzyki – totalna klapa. Sixto porzucił występy estradowe i postanowił poszukać innego pomysłu na życie. Przez wiele lat parał się różnymi zajęciami: pracował na budowie, w hurtowniach, na liniach produkcyjnych. W trakcie tych aktywności miał kilka wypadków. Podczas jednego stracił nawet serdeczny palec, co nie przeszkodziło mu jednak w grywaniu na gitarze. Żył bardzo skromnie, żeby nie powiedzieć: biednie. Angażował się również w sprawy lokalnej społeczności działając głównie dla najbardziej wykluczonych. Kandydował m.in. do Rady Miasta Detroit, na burmistrza, a nawet do Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, jednak bez sukcesów. 

 

Poszukiwania legendy

Historia, jak wiele innych. Prawda? Otóż, nie do końca. Okazało się bowiem, że zupełnie bez jego wiedzy i zgody, jego płyty były wydawane piracko w Republice Południowej Afryki i stały się hitami. Rozeszły się w liczbie ponad 500 tysięcy egzemplarzy czyli sprzedano ich więcej niż płyt… Elvisa Presleya i Rolling Stones’ów. 

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Sixto nie miał o niczym pojęcia. W RPA stał się legendą. Pojawiały się plotki, że artysta popełnił samobójstwo na scenie. Jedna wersja głosiła, że zastrzelił się podczas koncertu, druga że dokonał samospalenia. Pomimo upływu lat, jego muzyka wciąż była żywa do tego stopnia, że w 1997 r. w stolicy RPA – Kapsztadzie uruchomiono akcję pt. “Czy znasz tego człowieka?”. Na produktach codziennego użytku umieszczano zdjęcie artysty z prośbą o jakieś informacje. 

Po pewnym czasie od rozpoczęcia akcji do jej organizatorów zgłosiła się córka Rodrigueza z informacją, że jej ojciec żyje. Rok później w RPA odbyła się jego trasa koncertowa, która zyskała niesamowitą popularność. Ta niezwykła historia zainspirowała szwedzkiego reżysera Malika Bendjelloula do stworzenia w 2012 r. dokumentu “Searching for Sugar Man”, który okazał się światowym sukcesem i otworzył przed muzykiem sławę, o jakiej nigdy nie marzył. Krytycy dokumentu wskazują na szereg przekolorowań i mitologizowanie jego historii, co nie zmienia faktu, że warto go obejrzeć, zwłaszcza że w 2013 r. został nagrodzony Oskarem dla najlepszego filmu dokumentalnego.

 

Kto hojnie sieje, ten hojnie zbiera

Możesz zapytać: “Ale co to ma wspólnego z rozwojem osobistym albo ze mną?”. Przez tą niezwykła historię chcę pokazać, że to, co robimy, ma sens. Czasami na efekty pracy musimy poczekać dużo dłużej, niż byśmy sobie tego życzyli, więc musimy być w naszych działaniach jak cierpliwy ogrodnik, który pomimo tego, że drzewko nie wydało owoców, wciąż okłada je nawozem i czeka, aż w końcu je wyda. 

Brakuje nam czasami cierpliwości, żeby zobaczyć dobro w naszym życiu. Może jest tak, że podejmujesz szereg działań, które nie przynoszą oczekiwanych rezultatów i prowadzi Cię to do frustracji. Przykład Sixto Rodrigueza pokazuje, że nigdy nie wiadomo, kiedy ziarno wrzucone przez Ciebie w ziemię wyda plon. Czy masz cierpliwość, by czekać?


You don`t have permission to comment here!