21
Wt, Wrz
26 New Articles

Prymas Tysiąclecia – obrońca Kościoła w Polsce

ŚWIĘCI
Posłuchaj
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Niezwykły zbieg okoliczności. Ciekawe czy zamierzony przez tych, którzy zaplanowali 12 września jako dzień beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia kardynała Stefana Wyszyńskiego. W tym dniu obchodzimy rocznicę Odsieczy Wiedeńskiej – powstrzymania przez wojska króla Jana III Sobieskiego ofensywy islamu w głąb Europy. Myślę, że o Prymasie Wyszyńskim można bez przesady mówić jako o przywódcy Kościoła katolickiego w Polsce, który powstrzymał komunistów przed zniszczeniem go.

 


  • Kardynał Stefan Wyszyński był prawdziwym ojcem nie tylko dla poszczególnych ludzi, ale też dla całego narodu polskiego.

  • Prymas Tysiąclecia był człowiekiem pełnym miłosierdzia, który był gotów przebaczyć własnym oprawcom.

  • Wyraźnie sprzeciwiał się komunizmowi i wszelkim przejawom totalitaryzmu.

  • Stefan kardynał Wyszyński jest przykładem niezłomnego człowieka, zwolennika budowania jedności w Kościele i w narodzie polskim.


 

Zobacz także: [Mężczyzna w Kościele] Szykuje nam się piękna beatyfikacja!

 

Prymas na trudne lata

O tym, w jaki sposób Pan Bóg posłużył się Prymasem Tysiąclecia, historycy napisali wiele książek. Ja chciałbym podzielić się tym, co mnie osobiście porusza w nauczaniu i sposobie życia Wyszyńskiego.

Zachwyca mnie jego pokorna i cicha postawa – człowieka nie robiącego wokół siebie rozgłosu, a jednocześnie niezłomnie, z odwagą i konsekwencją realizującego to, co rozeznał jako dobre dla Kościoła. Pan Bóg dał Polsce Prymasa Wyszyńskiego na niezwykle trudny czas powojennego stalinizmu i siłą wprowadzanego komunizmu. Wykorzystał on wszystkie swoje talenty, by służyć Kościołowi. Zrealizował to, czego sami uczymy się w naszej wspólnocie – służyć Kościołowi tym, czym jesteśmy obdarowani.

 

Kardynał Wyszyński – miłosierny ojciec

Napotkanych ludzi otaczał ojcowską miłością. Był dla innych, jak pasterz dla swoich owiec. Jego miłosierdzie, którego uczył się od swojego Mistrza – Chrystusa – przejawiało się także w tym, że modlił się gorliwie także za swoich prześladowców ze Służby Bezpieczeństwa PRL, a zwłaszcza za jednego ze swoich największych krzywdzicieli – Bolesława Bieruta. Gdy ten zmarł, Wyszyński nie ustawał w proszeniu o miłosierdzie Boże dla niego. Jak sam pisał w swoich „Zapiskach więziennych”, cały czas chciał pamiętać, by nie ulec negatywnym uczuciom wobec tych, którzy go skrzywdzili i by nie zacząć ich nienawidzić.

 

Czytaj także: Bywają sytuacje, gdy wbrew kalkulacji i rozsądkowi, karabiny same zaczynają strzelać

 

Stefan Wyszyński – prorok naszych czasów

Przed wojną był księdzem-naukowcem. Obserwując to, co działo się w ówczesnej Europie, tworzył niezwykle trafne prognozy na przyszłość. Wnikliwie opisywał rzeczywistość, a nawet przewidział bieg wydarzeń. Młody ksiądz doktor Stefan Wyszyński – specjalista w zakresie katolickiej nauki społecznej – trafnie nazwał to, czym jest każda rewolucja. W opublikowanej w 1938 r. książce „Inteligencja w straży przedniej komunizmu” pisał:

„Rewolucja nigdy nie jest zjawiskiem nieoczekiwanym, czymś nieprzewidzianym, nagłym; jej zbliżanie się można poznać po pewnych znakach ją poprzedzających. Rewolucja jest zorganizowanym barbarzyństwem, do którego tak łatwo się nie schodzi, jeśli przedtem długotrwała praca rozkładowa nie dokona ewolucji wewnętrznej w dół. Ten proces może być powstrzymany tylko wtedy, gdy siłom rozkładowym przeciwstawi się całe społeczeństwo mocą swego zdrowego ducha”. 

Zwracał uwagę na to, że zanim rewolucje ukazały ogrom swego zła na zewnątrz, dużo wcześniej następowało zepsucie wewnętrzne człowieka (rewolucja reformacji protestanckiej, oświeceniowa, francuska, państwa totalitarne w XX w., niemiecki narodowy socjalizm, Rosja bolszewicka oraz ta bardziej współczesna z roku 1968 w tzw. zachodnim świecie). Wiedział, że tylko ludzie zorganizowani, “ze zdrowym duchem”, są w stanie przeciwstawiać się złu. W pojedynkę jest to zdecydowanie trudniejsze. Dlatego w naszej wspólnocie – w Przymierzu Odważnych – rozwijamy się w braterstwie. Chcemy dzięki temu zmieniać siebie i przez to zmieniać świat.

 

Prymas niezłomny

Wyszyński jest dla mnie przykładem niezłomnego człowieka, zwolennika budowania jedności w Kościele i w narodzie polskim, ale nie poprzez współpracę i kompromis ze złem oraz z tymi, którzy je reprezentują, lecz przez braterstwo i odwagę.

 

Czytaj także: "Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski?"

 


You don`t have permission to comment here!