21
Wt, Wrz
26 New Articles

Józef – portret miłości na serio

fot. Cathopic

ŚWIĘCI
Posłuchaj
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Mężczyzna, który żył i umierał, mając za żonę Maryję, a za przybrane dziecko Jezusa, musi być niezwykły. Przede wszystkim jednak Józef jest dla nas postacią mocno zagadkową. Spróbujmy go dziś nieco lepiej poznać.

 

Przywilej Józefa

Co roku 19 marca obchodzimy Uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. Już sam ten fakt zasługuje na uwagę, bo w czasie Wielkiego Postu Kościół unika wprowadzania dodatkowych świąt, żeby ten okres skupiony był na jak najlepszym przygotowaniu do Wielkanocy. Są jedynie dwa wyraźne wyjątki: Uroczystość Zwiastowania Pańskiego (25 marca), która przypada na dziewięć miesięcy przed Bożym Narodzeniem i wskazuje tym samym na moment poczęcia Chrystusa, oraz właśnie dzień poświęcony Józefowi, którego śmierć wspominano początkowo we wschodnim chrześcijaństwie 19 marca, ale nie ma jakiegokolwiek potwierdzenia w tradycji, że zmarł on rzeczywiście akurat wtedy.

Czym święty Józef zasłużył sobie na tak uprzywilejowane traktowanie? Oczywiście, sam fakt jego bycia przy Zbawicielu i Maryi pozwala na tę szczególną cześć, ale chciałbym bliżej przyjrzeć się tej postaci, którą w gruncie rzeczy z tekstów Pisma Świętego znamy dość oszczędnie.

 

Zagadkowa postać

Same Ewangelie poświęcają mu jedynie nieco ponad dwadzieścia wersów, w tym nie pada ani jedno wypowiedziane przez niego słowo. A więc kojarzymy Józefa z kolęd, szopek, obrazków czy z jego zawodu cieśli, a ponadto pojawia się ten niezbyt czytelny tytuł „oblubieńca”, którym go określamy. Często Józef przedstawiany jest jako stary (lub przynajmniej wyraźnie starszy od swej małżonki) mężczyzna, który miał uczyć Jezusa sztuki rzemieślniczej. Czy taki ktoś może być dla nas wzorem i odniesieniem?

 

Reprezentant ojcostwa Boga

Odpowiedź odnajduję w niczym innym, jak w jego relacjach wobec Chrystusa i Maryi. Dostrzeżenie wyjątkowości tych relacji może nam pomóc zrozumieć, jak ważną jest osobą. Wiemy, że Józef nie był ojcem Jezusa, nie miał udziału w Jego poczęciu i zrodzeniu. Jezus, poczęty z Ducha Świętego, miał za swojego bezpośredniego tatę Boga Ojca. Ale to właśnie sprawia, że w Józefie możemy doszukiwać się oblicza, ikony samego Ojca Wszechmogącego. 

Józef we śnie został powołany do bycia opiekunem Bożego Syna. Został wybrany, aby swoją osobą reprezentował ojcostwo samego Boga. Można więc powiedzieć, że jego miłość do Chrystusa była – na sposób ludzki – odbiciem miłości Ojca do Syna, miłości, która ma swoje źródło w samej Trójcy. Taka jest miłość ojca do swojego dziecka. Taka jest miłość Boga także do nas: dyskretna, ale zdecydowana, odważna, nie cofająca się, miłość, która jest ocaleniem. Jan Paweł II nazwał Józefa chroniącego Jezusa przed Herodem w Egipcie „pierwszym obrońcą życia”. Józef jest znakiem miłości Ojca.

 

Oblubieniec, czyli kto?

Równoległa, a nawet pierwotna, była dla Józefa miłość do Maryi, poślubionej mu jeszcze przed zwiastowaniem. To jest ta miłość, która stała się właśnie „oblubieńcza”. I znów Jan Paweł II wyjaśnia bardzo precyzyjnie: „Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie”. To, co się w Niej poczęło, „jest z Ducha Świętego” — czyż nie na podstawie tych słów wypada przyjąć, że także i owa męska miłość Józefa do Maryi poczęła się wówczas na nowo z Ducha Świętego? Czyż nie trzeba myśleć o tej miłości Bożej, która rozlana w sercu ludzkim przez Ducha, który nam jest dany (por. Rz 5, 5), kształtuje najwspanialej wszelką ludzką miłość? Kształtuje również — i owszem, w sposób szczególny — miłość oblubieńczą małżonków, pogłębiając w niej wszystko to, co po ludzku godne i piękne (...)” (Redemptoris custos, 19). Gdy mówimy o oblubieńczej miłości, mówimy o jej zdolności do otwarcia się na Boga, aby przez tę otwartość mogła sięgnąć swojej pełni. Józef jest oblubieńcem dlatego, że wpuścił w swoją miłość do małżonki wiarę ze wszystkimi jej konsekwencjami.

 

Był ojcem, bo był synem

Dlatego Jezus jako dziecko nauczył się od Józefa nie tylko zawodu cieśli, ale przede wszystkim mógł zobaczyć w swoim opiekunie tę realną i oblubieńczą miłość do Maryi. W takim środowisku jako człowiek dojrzewał i widział, że Józef skupia w sobie sens tego, co jest miłością Ojca do Syna oraz Boga do Kościoła, którego pierwszym reprezentantem jest właśnie Maryja. A ta miłość była w Józefie możliwa, bo uwierzył i zaufał Bogu, bo pozwolił się prowadzić, choć to wszystko, co go spotkało, musiało przekraczać jego wyobrażenia i oczekiwania. Ta miłość była możliwa, bo Józef był człowiekiem wiary. Był dobrym ojcem, bo umiał być synem, był oblubieńcem, bo sam doświadczył miłości ze strony Boga. A skoro mógł być nauczycielem i wychowawcą Jezusa, to tym bardziej może nim być dla nas.

 


You don`t have permission to comment here!