21
Wt, Wrz
26 New Articles

W Wielkim Poście wejdźmy na drogę do Jerozolimy

fot. Cathopic

DUCHOWOŚĆ
Posłuchaj
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Na tegoroczny Wielki Post papież Franciszek zaprezentował orędzie zatytułowane „Oto idziemy do Jerozolimy”, zaczerpnięte ze słów Jezusa (Mt 20,18), zapowiadających uczniom Jego mękę i zmartwychwstanie. W orędziu papież zachęca do dokonania duchowej odnowy w tym szczególnym czasie, do odnowy wiary, nadziei i miłości.

 

Po co mam iść?

Już sam tytuł orędzia wskazuje na dwa ważne aspekty, pomagające zrozumieć, co się powinno wydarzyć przez najbliższe czterdzieści dni i co na pewno się wydarzy. Po pierwsze, mowa jest o drodze, o jakimś zrywie i opuszczeniu tego miejsca, w którym jestem dzisiaj, czyli o rzeczywistym, a nie tylko pozorowanym, wyjściu z dotychczasowego stanu. Jest to konieczne, bo zmiany i wzrastanie duchowe nie dokonują się same z siebie. Potrzebny jest nasz wysiłek i – co ważniejsze – nasza wola. Jeżeli więc wziąć na poważnie słowo “idziemy”, trzeba sobie zadać pytanie, jak konkretnie chcę zmierzyć się z drogą, która przede mną.

Po drugie, słyszymy o Jerozolimie. To oczywiście miejsce, w którym Jezus dokonał swojej paschy, ale w szerszym znaczeniu Jerozolima jest symbolem spotkania Boga i człowieka. To tam od początku krzyżowały się ludzkie drogi i Boże działanie. To w miejscu jerozolimskiej świątyni Abraham został powstrzymany przed zabiciem Izaaka, to do niej przybywano składać ofiary, to w tym mieście Chrystus oddał życie i okazał swą potęgę. Celem więc drogi, do której zaprasza papież, jest Jerozolima, czyli moje spotkanie z Bogiem, doświadczenie Jego bliskości, Jego obecności.

 

Po pierwsze Bóg, po drugie bracia

Sposób, w jaki Franciszek mówi o warunkach, dzięki którym możliwa jest odnowa wiary, nadziei i miłości, można określić jako harmonię czy symetrię pomiędzy dwoma kierunkami. Zresztą to cecha nie tylko samego orędzia wielkopostnego, ale także ostatnich tygodni i różnych papieskich wystąpień. A więc pierwszym kierunkiem jest góra, czyli modlitwa. Wielokrotnie w ostatnim czasie mogliśmy usłyszeć od Franciszka o jej konieczności, o jej mocy i o jej skuteczności. Jest to zaproszenie, żeby uklęknąć przed Panem i się modlić. Może dzisiaj, kiedy wiele rzeczy wydaje się niepewnych, ale także teraz, kiedy w wielu aspektach naszego życia zwolniliśmy, warto zwrócić szczególną uwagę na synowski kontakt z Bogiem, który dodaje siły i który uświęca.

Drugim kierunkiem jest człowiek, bliźni, a słowem kluczem w ustach Ojca Świętego jest słowo braterstwo. To właśnie w gestach wobec innych, we współczuciu, we wzajemnym wspieraniu się, w solidarności, przedłuża się obecność Boga w naszej codzienności zapoczątkowana wcześniej na modlitwie i dociera do naszych braci.

 

Wszystko albo nic

Można więc powiedzieć, że modlitwa i braterstwo są jakby dwiema stronami jednego zadania, które stoi przed wierzącym człowiekiem. Może jest to zadanie szczególnie ważne właśnie na Wielki Post, skoro celem ma być Jerozolima i to spotkanie we mnie Boga i człowieka. Nie da się do tego spotkania doprowadzić, jeśli odłączymy któryś z tych elementów – modlitwę i braterstwo – lub jeśli zachwiejemy ich wzajemną obecnością. Razem nadają odpowiedni balans i pozwalają utrzymać właściwą postawę w czasie wędrówki do świętego miasta.

 

Rusz się, ale z głową

Oczywiście, w myśleniu o modlitwie i braterstwie najważniejszy jest tak naprawdę konkret, czyli zejście do rzeczywistych zadań, które powinniśmy sobie postawić. Bo tylko faktycznie podjęte działania sprawią, że Jezusowe “idziemy” nie pozostanie pustym wezwaniem. Franciszek wskazuje więc na pewne tropy, które uznaje za szczególnie istotne. To, co może pomóc w modlitwie i w dziełach braterskiej miłości to między innymi post, czyli uwolnienie się od wszystkiego, co nas przytłacza i nie jest nam potrzebne, i tu papież zwraca uwagę zwłaszcza na dobra konsumpcyjne i przesyt informacji, które odciągają nas od rzeczy prawdziwie ważnych. Drugim tropem jest dobre słowo, słowo nadziei, którego często w przekazie publicznym i prywatnym po prostu brakuje. A dzisiaj tego słowa bardzo potrzebujemy wszyscy. I wreszcie znakiem miłości jest jałmużna, dzielenie się swoimi zasobami, swoim czasem i zdolnościami. 

Każdy z nas musi sam wyznaczyć sobie odpowiednie zadania i środki, dzięki którym będzie mógł realnie uczestniczyć w wędrówce. Myślę, że obecny czas może dostarczyć wielu cennych i wyjątkowych okazji. Warto więc podjąć się – w duchu pustynnych dróg Izraela – tego trudu i ruszyć się we właściwą stronę.

Wydatną pomocą na tej drodze może być nasza najbliższa konferencja, która będzie dotyczyła m.in. skutecznego działania w Bożym duchu. Zapraszam już 13 marca. Poniżej szczegóły.


You don`t have permission to comment here!