26
Cz, Lis
39 New Articles

Gorliwość, pasja, wytrwałość... w roli rezerwowego (cz. 2)

OKIEM TRENERA
Posłuchaj
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Rola zawodnika rezerwowego nie jest łatwa. Często może być powodem zniechęcenia i odejścia z zespołu, a nawet porzucenia ukochanej dyscypliny sportu. Ale przecież każdy jest w stanie przypomnieć sobie wspaniałe widowiska, gdy zawodnicy rezerwowi całkowicie odmieniali przebieg meczu i zostawali bohaterami.

 

Artykuł jest kontynuacją tekstu Gorliwość, pasja, wytrwałość... Jak się z nimi zaprzyjaźnić? (cz. 1) 

 

Asy w rękawie

Przypomnę mecz reprezentacji Polski i Rosji na Mistrzostwach Świata w 2006 r. w Japonii, gdzie przegrywaliśmy 0:2. Wtedy na boisku pojawili się Piotr Gruszka i Grzegorz Szymański, walnie przyczyniając się do zwycięstwa 3:2. Tchnęli nowego ducha w zespół i wspólnie wprowadzili Polaków do półfinału (ostatecznie Polacy zostali wtedy wicemistrzami świata). Pamiętam też finał piłkarskiej Ligi Mistrzów z 1999 r., w którym mierzyły się Manchester United i Bayern Monachium. Na stadionie Camp Nou w Barcelonie angielski klub wygrał 2:1, a obie bramki padły w doliczonym czasie gry. Strzelcami byli rezerwowi Teddy Sheringham i Ole Gunnar Solskjær (obecny trener United). To były trzy minuty, które wstrząsnęły piłkarskim światem. 

Gdyby ci wymienieni wyżej zawodnicy nie radzili sobie z rolą rezerwowego, sportowa historia ostatnich dekad nie miałaby przynajmniej dwóch pięknych faktów. Jak zatem radzić sobie z tą rolą?

 

Jesteś ważny!

Nie lubię dzielić zawodników na „szóstkowych” i rezerwowych. Oni są drużyną, w której każdy pełni wyjątkową i ważną rolę. Często granica między pierwszym a drugim składem jest bardzo cienka, a rotacja jest czymś naturalnym. Jedna z prawd sportowych mówi, że zespół jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo. To właśnie silna i wyrównana ławka rezerwowych jest często gwarantem sukcesów i pomocą w trudnościach, takich jak urazy czy słabsza dyspozycja. Kontuzje są bolesną i nieodłączną częścią sportu. Ileż to razy możemy usłyszeć, że gdyby zawodnik „x” nie złapał kontuzji to wygralibyśmy mecz czy puchar. Jest to zrzucanie odpowiedzialności na niesprawiedliwy los zamiast brania jej we własne ręce.

 

Inaczej nie znaczy gorzej

Wiadomo, że gdy wyciągniemy Roberta Lewandowskiego z piłkarskiej reprezentacji Polski czy Michała Kubiaka z kadry siatkarzy, to drużyny będą wyglądały inaczej, ale inaczej to nie zawsze znaczy gorzej. Śp. Zdzisław Ambroziak, świetny polski siatkarz i co najmniej tak samo dobry dziennikarz sportowy, pisał w jednym ze swoich felietonów: „Co by było, gdyby nie było Piotra Gruszki (rekordzista pod względem liczby meczów rozegranych w kadrze)? Otóż trzeba byłoby go wymyślić!”. Dokładnie! W każdej drużynie musi być zawodnik, który weźmie na siebie odpowiedzialność i będzie gotowy godnie zastąpić partnera.

Wyrównany, szeroki skład zespołu to duży komfort psychiczny dla zawodników pierwszego składu. Wiedzą, że mogą pozwolić sobie na chwile słabości, bo za plecami mają kogoś, kto w słabszej dyspozycji ich wesprze. Poza tym, im lepsza „druga szóstka” (w siatkówce), tym wyższy poziom treningu. Często zdarzały mi się mecze treningowe, których poziom fragmentami był wyższy niż na oficjalnych zawodach.

 

Jeden = żaden

Na koniec tej części tekstu, chciałbym przytoczyć starożytne adagium, które mówiło: unus christianus – nullus christianus (jeden chrześcijanin to żaden chrześcijanin). Wiemy dobrze, że wiara chrześcijańska nie może być przeżywana w pojedynkę i potrzebuje wymiaru wspólnotowego. Ja ostatnio parafrazuję tą starożytną maksymę w słowach: “jeden zawodnik to żaden zawodnik”. Gra zespołu powinna bazować na drużynowości i braterstwie, a nie indywidualizmie. 

Jeżeli świetny sportowiec swoją postawą i zaangażowaniem w drużynie nie wpływa na rozwój innych współgraczy, to żaden z niego zawodnik. Takiemu sportowcowi będzie zawsze towarzyszyło przeświadczenie: „ja dobrze, ale inni źle”. Niestety, zdarzało mi się słyszeć, gdy zawodnicy mówili „zespół psuje mi CV” czy wyżej cenili nagrody indywidualne niż sukces zespołu. A nie mam wątpliwości, że jeżeli zawodnikowi ciężko jest się poświęcić i dobro wspólne nie jest dla niego kluczowe, to ciężko mu będzie się odnaleźć również jako obywatelowi w społeczeństwie czy w pracy.

 

Ciąg dalszy: Gorliwość, pasja, wytrwałość czyli... rezerwowi są bardzo różni (cz. 3)


You don`t have permission to comment here!