29
Pn, Lis
16 New Articles

„Czego pan się najbardziej obawia?” – Trener Carter i wychowanie do współodpowiedzialności

OKIEM TRENERA
Posłuchaj
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

W filmie pt. „Coach Carter” tytułowy trener koszykówki Ken Carter, w którego rolę wcielił się Samuel L. Jackson, kilkukrotnie pyta najbardziej zbuntowanego podopiecznego Timo Cruza: „Czego pan się najbardziej obawia?”. Zawodnik nie rozumie tego pytania, lecz nie pozostawia go bez odpowiedzi. Pod koniec filmu, w bardzo symbolicznej scenie, Timo stwierdza: „Naszą największą obawą nie jest to, że jesteśmy zbyt słabi, ale to, że jesteśmy zbyt potężni. To nasz blask nas przeraża, a nie ciemność”.

 

Czytaj także: Selekcja zawodników – „Nie chcę najlepszych, ale właściwych”

 

Nie jestem nauczycielem, tylko trenerem

Trener Ken Carter to postać bardzo interesująca, a nawet romantyczna. Jego spójną przywódczą postawę, wierność wartościom i walkę o najsłabszych można przyrównać do etosu średniowiecznego rycerza. W tym tekście skupię się jednak na samej relacji ucznia z mistrzem, a trenerowi Carterowi poświęcę oddzielny artykuł.

Drużyna uniwersytecka Richmond, którą obejmuje Carter, to zlepek zindywidualizowanych i krnąbrnych nastolatków, którzy buntują się przeciw zasadom wprowadzonym przez trenera. Timo Cruz jest jednym z nich. Nastolatek nie miał ojca i został wychowany przez swojego kuzyna Renny’ego, który jest znanym przywódcą lokalnego gangu. Relacje między bohaterami nie są najlepsze – Timo lekceważy trenera. Mówi: „Wie pan, kim w ogóle jestem?!”. Na co coach Carter odpowiada: „Według mnie jest pan zmieszanym młodym chłopakiem, który się boi”.

Słysząc te słowa, zawodnik chce uderzyć trenera, który blokuje jego cios. Zmieszany Timo mówi, że nauczycielom nie wolno bić uczniów. Ken Carter wypowiada wtedy znamienne słowa: „Nie jestem nauczycielem, tylko trenerem”. Zawodnik unosi się honorem i odchodzi z drużyny.

Kuzyn Renny nie jest najlepszym wzorcem męstwa dla Tima, wciąga go w handel narkotykami i walkę gangów. Timo chce być jednak niezależny i wchodzi w ten świat.

 

Czytaj także: Trudno Ci być wiernym w ćwiczeniach? Moja odpowiedź to 30 sekund dziennie

 

Droga od niezależności do współzależności

Na początku filmu Timo jest nieposłusznym nastolatkiem, który nie miał w swoim życiu dobrych wzorów do naśladowania. Przełom następuje, gdy jest świadkiem śmierci swojego kuzyna, który ginie w strzelaninie. Pierwszą osobą, do której się zwraca po pomoc, jest trener Carter, którego zaczyna traktować jak ojca. Błaga o powrót do drużyny i oświadcza, że ​​zrobi wszystko, aby odzyskać swoje miejsce w zespole. To punkt kulminacyjny historii Tima.

Dalsza część filmu pokazuje, jak ciężko pracuje, aby poprawić wyniki w szkole i wrócić do koszykówki. Ken wyznaczył mu bardzo trudne zadanie do wykonania. W momencie krytycznym cala drużyna wstawia się za Timo i pomaga osiągnąć wyznaczony cel. W ten sposób chłopak odkrywa, że ma swoje miejsce w drużynie i nie jest sam. Rozumie, że drogą do wolności nie jest pozorna niezależność, ale oparta na relacjach, odpowiedzialności za innych i braterskiej służbie współzależność.

Wewnętrzne zwycięstwo trenera i zawodnika

Społeczność i szkoła sprzeciwiają się sposobowi pracy i twardym zasadom trenera Cartera. Mentor młodych koszykarzy zawiesza rozgrywki i treningi z uwagi na słabe wyniki podopiecznych w nauce. Chłopcy decydują się jednak trzymać u boku Cartera i przestrzegać jego zasad. 

W bardzo symbolicznej scenie, gdy chłopcy uczą się w ławkach szkolnych ustawionych na boisku do koszykówki, między Timem a trenerem zawiązuje się piękny, otwarty dialog. Timo już znalazł odpowiedź na zadane przez trenera pytanie o swój największy lęk. W pewnym momencie wstaje i recytuje wiersz Marianne Williamson „Return to Love”, po czym stwierdza: „Naszą największą obawą nie jest to, że jesteśmy zbyt słabi, ale to, że jesteśmy zbyt potężni. To nasz blask nas przeraża, a nie ciemność. Umniejszanie swojego znaczenia nie służy światu. Nie kul się tylko po to, by inni nie czuli się przy tobie niepewnie. Przyszliśmy na świat, by świecić, a światło jest w każdym z nas. Kiedy nasze światło świeci, nieświadomie pozwalamy innym czynić to samo. Uwalniając się od własnych obaw, wyzwalamy innych. Dziękuję trenerze, uratował mi pan życie”. W odpowiedzi na te słowa wyraźnie wzruszony Carter mówi: „Dziękuję. Dziękuję wam wszystkim”. 

Te piękne słowa ucznia Cruza są bez wątpienia wyrazem jego wewnętrznej przemiany i potwierdzają to, co kiedyś po przegranym meczu powiedział do zawodników trener Carter: „Osiągnęliście to, czego inni szukają przez całe życie. Wewnętrzne zwycięstwo. Jestem z was dumny”.

 

Czytaj także: Gdy walczymy z olbrzymami...

 


You don`t have permission to comment here!