31
So, Sie
20 New Articles

"Biegówki" i "śladówki" – zapraszam na trasę!

WYPOCZYNEK
Posłuchaj
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Gdy tylko spadły pierwsze górskie śniegi, odkurzyłem narty biegowe i rozpocząłem sezon rodzinnych wypadów na deskach. Pokochałem ten sport dawno temu. Jest to okazja do przygody, ale też budowania relacji i – co bardzo ważne – nie trzeba być wysportowanym ekspertem od dwóch desek, by zacząć.

 

Pozory mylą

Nazwa popularnych “biegówek” może zniechęcać tych, którzy uważają, że to bardzo męczące i że trzeba koniecznie biegać. Otóż niekoniecznie. Narciarstwo biegowe ma tą dobrą cechę, że sami sobie regulujemy tempo w zależności od możliwości organizmu i od warunków śniegowych czy terenowych. Co kto lubi: możemy podbiegać pod ostre góry lub śmigać 70 km/h na dobrze przygotowanych zjazdowych torach. Można też po prostu spacerować po płaskich wyratrakowanych drogach czy też po zostawionych wcześniej śladach.

 

Na dziko

Od „śladu” pochodzi też nazwa nart śladowych. Są one nieco szersze od “biegówek” i nieco krótsze po to, by móc wybrać się na spacer po terenach nieprzygotowanych przez ratraki (jak popularnie nazywa się pojazdy gąsienicowe służące do przygotowywania tras narciarskich). Mając na nogach “śladówki”, możesz iść po polach czy lasach nie przejmując się czy ktoś wcześniej tędy przechodził i przetarł drogę. Ty jesteś pionierem! Ty, jak popularnie się mówi, zakładasz ślad. Dla mnie i mojej żony nie ma piękniejszego sportu czy sposobu na rekreację zimą. 

 

Zaczęło się od Norwegów

Swoją przygodę z “biegówkami” zacząłem blisko 40 lat temu. Wcześniej takie narty wydawały mi się niestabilne – zwłaszcza, że pięta w zapięciach jest ruchoma. W technikum, w kole PTTK, mieliśmy zapalonego narciarza, który miał znajomych Norwegów i udało mu się sprowadzić do naszej szkoły kilka kompletów sprzętu używanego wcześniej przez sportowców z tego kraju. Pożyczaliśmy te narty i wyruszaliśmy w Dolinki Podkrakowskie lub w góry na zimowe wycieczki na deskach.

Wciągnęło mnie. Polubiłem ten sport za jego uniwersalny charakter czyli to, że każdy może go uprawiać wszędzie tam, gdzie znajdzie się choć trochę śniegu. Nie muszą to być góry i nie ma potrzeby wykosztowywania się na sprzęt.

 

Lepszego nie znajdziesz

Zimą na nartach biegają przedstawiciele prawie wszystkich dyscyplin sportu, w których ważna jest wydolność. Mekką narciarstwa biegowego w Polsce są Jakuszyce. Tam regularnie ćwiczą wioślarze, kajakarze, triathloniści, biegacze czy kolarze.

“Biegówki” to najprawdopodobniej najlepszy aerobowy sport ze wszystkich możliwych. Nic dziwnego, że biegacze narciarscy mają najlepsze parametry wydolnościowe spośród wszystkich wyczynowych sportowców. Zbadano, że przy bieganiu na nartach pracuje ok. 90% mięśni sportowca i pozwala to na spalenie większej liczby kalorii niż w jakiejkolwiek innej dyscyplinie. Co ważne, poruszanie się na “biegówkach” to wcale nie musi być bieg, a podczas aktywności nie obciążamy zbytnio stawów. Dość powiedzieć, że Juha Mieto, najlepszy fiński biegacz narciarski lat 70-tych, ważył 100 kg i miał 197 cm wzrostu.

 

Wyprawy rodzinne

Moje rodzinne czy przyjacielskie wyjazdy na narty dzielą się na dwa rodzaje. Jeśli jadę z żoną i najmłodszą córką (już od wieku przedszkolnego), wtedy szukamy miejsc z przygotowanymi trasami pod “biegówki” czyli tam, gdzie jest tzw. „założony tor” przez ratraki. To ułatwia prowadzenie wąskich desek równolegle obok siebie i odpychanie się nimi od śniegu. Ważne jest to, że nie stoimy w żadnych kolejkach do kasy czy do wyciągów, nie marzniemy siedząc w krzesełkach wywożących nas na górę i nie zjeżdżamy kilka czy kilkanaście razy tą samą trasą w ciągu dnia.

Najczęściej narty ubieramy już na parkingu przy samochodzie, jeśli jest wystarczająco dużo śniegu, i po prostu zaczynamy iść w góry z plecakiem zaopatrzonym w prowiant. Taki marsz-spacer trwa najczęściej kilka godzin z przerwą w jakimś górskim schronisku. Po odpoczynku i regeneracji czeka nas około trzy razy krótszy czasowo zjazd w dół do samochodu.

 

Wyprawy hardkorowe

Drugi sposób na narty – tym razem śladowe – to też wyprawy narciarskie w góry. Różnica jest taka, że wtedy idziemy w grupie, która dobrze sobie radzi w terenie, ponieważ poruszamy się po nieprzetartych, nieprzygotowanych i mocno zaśnieżonych trasach. Piękne jest to, że nie martwimy się, dokąd dojdziemy. Bierzemy ze sobą sporo kalorycznej żywności, sprzęt biwakowy, namioty i ciepłe śpiwory. Śpimy tam, gdzie nas zastanie noc. Uroku takim wyprawom dodaje nieprzewidywalność i przygody. Zdarza się, że trasę, którą zaplanowaliśmy np. w Bieszczadach na pierwszy dzień marszu, pokonywaliśmy trzy dni ze względu na niespotykane opady śniegu. Zdarza się i tak, że w nocy huragan „kładzie” namiot i jego sufit leży na nas. Nikomu nie uśmiecha się wyjść i poprawiać go przy szalejącym wietrze i temperaturze rzędu -20℃. Może to brzmieć odstraszająco, ale jeżeli sprzęt jest odpowiedni (śpiwory puchowe i dobra odzież), to nie ma się czego bać. 

Są też inne korzyści. Choćby to, że inwestycja w biegówki czy śladówki jest znacznie mniejsza niż w narty zjazdowe i zdecydowanie więcej czasu niż na stoku możemy poświęcić rozmowie i budowaniu relacji. Warto spróbować przy najbliższej możliwej okazji – nawet bez inwestowania w ciemno. Koszt wynajęcia sprzętu na cały dzień to 30 zł., a z wypożyczalniami w rejonach tras biegowych nie ma żadnego problemu. Zatem… do zobaczenia na trasie!

Jacek Kuk
Jacek Kuk
Gdyby ktoś chciał zobaczyć relację filmową z jednej z takich "hardkoowych" wypraw z Pawłem to link poniżej:
https://youtu.be/2d1wdXNMMGs

Grzegorz Kwiatek
Grzegorz Kwiatek
2021 zaczynam "Wyprawy Rodzinne". Dziękuję :-)

You don`t have permission to comment here!