25
Pn, Paź
19 New Articles

Błaszczykowski – wielka kariera z tragedią w tle

fot. Roger Gor, CC BY 3.0 , via Wikimedia Commons

SYLWETKI
Posłuchaj
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Dotychczasowe życie Jakuba Błaszczykowskiego to kawał historii: tragiczna śmierć mamy ugodzonej nożem przez ojca, szkoła szybkiego dorastania po angażu w Wiśle Kraków, wreszcie reprezentacja i wielka zachodnia piłka. To tylko niektóre wątki, a pewnie nie jest to koniec, bo dziś, mimo końcówki kariery, o Kubie ponownie jest głośno w rodzimym piłkarskim światku, a z postawy oraz świadectwa wiary piłkarza można czerpać wiele inspiracji.

 

Trauma dzieciństwa

Rodzinna tragedia naznaczyła jego dzieciństwo. Tak opowiadał o niej w wydanej w 2015 r. książce “Kuba”: "Bawię się klockami, jest uchylone okno, i naglę słyszę rozmowę. Wiem, kto rozmawia, zamarłem, i słyszę, jak się kłócą”. Błaszczykowski opowiada o obelgach i o nagłym krzyku mamy. 

"Wybiegłem, jak stałem. I widzę, jak mama leży w rowie, i widzę, jak ojciec odchodzi. Wróciłem do domu i krzyczę: 'Mama leży w rowie'. (…) Wziąłem ją za rękę, a moje dwa czy trzy palce wpadły do rany. Wtedy wiedziałem, że jest niedobrze. Wydaje mi się, że mama zmarła mi na rękach. Trzy ostatnie wdechy wzięła i już nic" – opowiadał.

 

Trudny dzieciak

Wszystko działo się w 1996 r. w podczęstochowskich Truskolasach. Kuba wraz ze starszym bratem dojeżdżał już wtedy do Częstochowy na treningi Rakowa i gdyby nie brat jego zmarłej mamy, do niedawna selekcjoner polskiej kadry piłkarskiej Jerzy Brzęczek, który wtedy był graczem austriackiego Tirolu Innsbruck, Kuba być może nigdy nie wróciłby do treningów.

Z ojcem nie miał kontaktu aż do jego śmierci w 2012 r., a wychowująca go babcia nie miała z nim lekko, choć, jak mówi piłkarz, miała do niego słabość. W najtrudniejszych momentach pomagał telefon do wujka-piłkarza. Jak powiedział Błaszczykowski w jednym z wywiadów, po takich rozmowach gwałtownie pokorniał. 

Co ważne, to właśnie babcia starała się, by Kuba był blisko Boga i nie były to starania na marne, bo dziś Błaszczykowski otwarcie mówi o swojej modlitwie i relacji z Jezusem.

 

Objawienie

Piłkarsko szedł cały czas do przodu. Jako 18-latek trafił do grającej w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce Wisły Kraków. To był przełom. Musiał szybko się usamodzielnić i nie okazało się to dla niego dużym problemem.

Błaszczykowskiego wypatrzył ówczesny czeski trener Wisły Werner Liczka. Zapytany przez jednego z wiodących wówczas piłkarzy w krakowskim klubie Argentyńczyka Mauro Cantoro, skąd wziął takiego zawodnika, odpowiedział, że z IV ligi, na co usłyszał: “Niemożliwe…”. Kuba robił furorę. Było widać gołym okiem, że nie zagrzeje długo miejsca w Wiśle, tym bardziej że zaczął wieść prym w polskiej kadrze.

 

Zachód stanął otworem

Najbardziej zdeterminowana, by go pozyskać, była Borussia Dortmund. Z miejsca stał się filarem drużyny. Przez lata przyczyniał się do wygrywania przez ten klub Bundesligi, Pucharu i Superpucharu Niemiec.

Z czasem kontuzje odebrały mu stabilną pozycję w zespole. Przyszło wypożyczenie do włoskiej Fiorentiny i transfer do VfL Wolfsburg.

 

Powrót i ratunek

Występami poza Dortmundem nie robił już wielkiej furory, ale w 2019 r. zrobiło się o nim głośno na polskim poletku piłkarskim, gdy wrócił do tonącej w długach Wisły Kraków, wspomagając ją finansowo i grając za kwotę 500 zł miesięcznie, którą przeznaczał na bilety na mecze dla dzieci z domów dziecka. Do dziś Błaszczykowski jest jednym ze współwłaścicieli klubu i grając, stara się także o uratowanie go od bankructwa.

 

Dojrzałość

Jak widać, nie jest to banalna historia. Lata gry, sprawiania radości polskim i niemieckim kibicom, były też latami przegryzania się w nim starych ran. W jednym z wywiadów mówił: “Wiele lat zajęło mi, by przestać myśleć o tym jedynie z nienawiścią. Gdy zacząłem się rozglądać, okazało się, że wokół jest wielu ludzi, którzy mają podobne albo i gorsze doświadczenia. I że trzeba choć próbować im pomóc. Ludzie często działają w amoku, na przykład pod wpływem alkoholu, nie wiedząc do końca, co się z nimi dzieje, i nie zdając sobie sprawy z konsekwencji. Nie można tego rozgrzeszać, ale można spróbować ich zrozumieć”. Z kolei we wspomnianej wyżej książce czytamy jego słowa: “Wydaje mi się, że gdyby tata nie nadużywał alkoholu, to myślałby inaczej. To nie był głupi facet. Zrobił dwa fakultety. Uczył w szkole. To był naprawdę mądry gość, ale gdzieś się zatracił”.

Pytany o wiarę, mówi o niej otwarcie. W jednym z wywiadów powiedział: “Wiem, że ani sława, ani pieniądze nie dają tyle radości, co bycie z Bogiem” – to chyba najlepsza puenta. Błaszczykowski jest przykładem wytrwałości, samozaparcia i sukcesu mimo głębokiej rany. Rozwój w sferze fizycznej wyraźnie wpłynął na to, jakim jest dziś człowiekiem, a podejmowane decyzje (jak ta z powrotem do zadłużonej Wisły) świadczą najlepiej o tym, że kariera i pieniądze nie są w sporcie najważniejsze.


You don`t have permission to comment here!