16
So, Sty
24 New Articles

Top Stories

Masz już spakowaną torbę, zjadłeś porządny obiad dwie godziny temu i od rana piłeś dużo wody. Po wejściu na salę ćwiczeń rozważasz, co powinno być początkiem Twojego wysiłku. „Może powinienem naśladować tego kulturystę, którego rozgrzewką jest używanie mniejszego ciężaru na maszynach? A może po prostu pobiegam trochę na bieżni i to będzie moja rozgrzewka?”.

Wyobraź sobie plątaninę kabli za swoim biurkiem z komputerem bądź telewizorem. Kiedy pociągniesz za jeden kabelek, który chcesz zabrać, ruszasz całą konstrukcję. Siedzący tryb życia, praca w nienaturalnych pozycjach oraz przeciążanie mięśni powoduje powstawanie bardzo podobnego zjawiska we włóknach mięśniowych.

Udało Ci się przełamać. Dałeś swojemu ciału solidną dawkę wysiłku. Co dalej? Chwile po zakończonym treningu to bardzo istotny czas w dbaniu o siebie. Warto zwrócić uwagę na kilka elementów.

Tym artykułem kończymy naszą serię o makroskładnikach diety. Po białku i węglowodanach czas na tłuszcze. Jest to makroskładnik o najwyższej kaloryczności, gdzie 1 g tłuszczu dostarcza 9 kcal, podczas gdy białko i węglowodany po 4 kcal na 1 g.

Tak jak węgiel potrzebny jest do generowania energii w   elektrowni, tak nasze ciało najlepiej wykorzystuje węglowodany do każdego wysiłku mięśniowego czy umysłowego.

Białko powinno być jednym z podstawowych składników naszej diety. Bywa różnie i różne też słyszymy mity na jego temat. Niektórym białko może się kojarzyć wyłącznie z masą mięśniową i dużymi panami na siłowniach lub jedzeniem mięsa. Tymczasem warto spojrzeć na specyfikę tego elementu naszej diety z bliska. Zanim jednak to nastąpi, przeczytaj proszę kilka zdań wstępu.

Jeśli mam być dla kogoś darem, to bez ciała się nie uda. Jest to piękne, że możemy służyć Bogu i ludziom poprzez ciało, które tak łatwo postrzegamy jako źródło grzechu, a jest ono przecież dziełem Boga tak samo jak dusza. Tym razem mówimy więc o ciele nie w kontekście ćwiczeń, ale w kontekście teologii ciała.

Teologia ciała od początku budziła ciekawość. Do dziś nie każdy wie co to w ogóle jest, jakie były okoliczności powstania tej myśli i jakie jest jej aktualne znaczenie. Teologia ciała zmieniła diametralnie podejście Kościoła do fenomenu ludzkiego ciała, zmieniając tym samym w pewnym stopniu całą teologię katolicką. A raczej ją uaktualniając.

Gdy tylko spadły pierwsze górskie śniegi, odkurzyłem narty biegowe i rozpocząłem sezon rodzinnych wypadów na deskach. Pokochałem ten sport dawno temu. Jest to okazja do przygody, ale też budowania relacji i – co bardzo ważne – nie trzeba być wysportowanym ekspertem od dwóch desek, by zacząć.

Wiele lat temu byłem z rodzicami na wyjeździe zimowym nad Morzem Bałtyckim. W trakcie spaceru po ośnieżonej plaży spotkaliśmy grupę ludzi biegającą wzdłuż brzegu w strojach kąpielowych. Mieli co prawda czapki, rękawiczki oraz coś na nogach, ale widok był osobliwy. Prawdziwe zdziwienie przeżyłem jednak, gdy ci ludzie zaczęli wchodzić do morza.

Uff, w końcu robota skończona, w domu wszystko ogarnięte. I co teraz? Chyba zasłużyliśmy na mały odpoczynek.

 

Właśnie ruszył nowy sezon skoków narciarskich. “Małyszomania” dała mi niegdyś – jak wielu innym Polakom – nawyk śledzenia zmagań polskich skoczków. Istotne jest dla mnie to, jak wiele mrówczej codziennej pracy wkładają, by w ciągu tych kilku sekund być możliwie najlepszą wersją siebie oraz to, że niektórzy z nich tę pracę wykonują w łączności z Bogiem.

Lubię dobre filmy. Czy w szczególności te o tematyce sportowej? Chyba nie wyjątkowo, ale wzruszają mnie oparte na faktach inspirujące historie ludzi, którzy walczyli ze swoimi słabościami, pokonywali piętrzące się trudności, aby w końcu wznieść na koniec upragniony laur zwycięstwa. Jednak ostatni obejrzany przeze mnie obraz tego typu, trochę wymyka się tym schematom.

Psychologia sportu stała się nieodłącznym elementem budowania karier bohaterów różnych aren. Sukces Igi Świątek utwierdza nas w tym bardziej niż znacząco. Co więcej, jestem przekonany, że dla własnego codziennego rozwoju fizycznego jesteśmy w stanie z tego sukcesu wiele zaczerpnąć.